Z historii gminy

Na początku była puszcza, czyli od Hammermühle do Kępic

Na początku była puszcza, po niej nastał Bismarck i stworzona przez niego fabryka celulozy. Potem była garbarnia, która dawała pracę, przyciągała nowych mieszkańców. Historia jednego z najmłodszych i najmniejszych miast na Pomorzu – Kępic – jest niedługa, ale niezwykle ciekawa. Kręte drogi historii wiodą od książąt sławieńskich, poprzez czasy Żelaznego Kanclerza, PRL-u, po dziś dzień. Jak to z Kępicami było? Warto sprawdzić.

W średniowieczu tereny te były niemal w całości zalesione, prawie nie było tu mieszkańców. Obszar dzisiejszych Kępic stanowił część majątku warcińskiego, należącego do pomorskiego rodu, prawdopodobnie o słowiańskich korzeniach – von Zitzewitz. Na temat historii miasta pojawiają się sprzeczne informacje, niektóre publikacje podają, że ok. X w. istniał tu średniowieczny gródek albo osada.

Skąd nasz ród?

Jednak, jak podają wiarygodne źródła historyczne, przytacza je także swoich artykułach historyk dr Tomasz Katafiasz („Rzut oka na dzieje Kępic na tle obszarów przyległych”, „Dzieje Kępic”), najstarszą miejscowością w gminie Kępice jest wieś Obłęże (niem. Woblanse, informacje o niej pochodzą z 1301 r.), XIV-wieczne korzenie mają także Podgóry czy Biesowice. W XV w. notowano także Barcino, Węgorzyno, Płocko, Przytocko, Osowo, Ciecholub, Osieki, Pustowo i Warcino. Tereny te stopniowo wskutek procesów osadniczych i gospodarczych nabierały niemieckich cech kulturalnych i etnicznych, podobnie jak całe Pomorze Środkowe.

Historia Kępic wiąże się z dziejami Warcina, wsi założonej prawdopodobnie przez księcia Warcisława IV. Wieś ta trafiła z rąk Zitzewitzów, poprzez Massowów i Podewilsów (z Kręgu) na początku XIX w. w ręce Blumenthalów. Werner Ewald, jeden z dziedziców tego rodu, stojąc w obliczu ruiny, sprzedał dobra ówczesnemu premierowi Prus Otto von Bismarckowi 7 czerwca 1867 r. Bismarck mógł sobie pozwolić na taki wydatek, bo został właśnie sowicie wynagrodzony przez króla pruskiego Wilhelma I za zwycięstwo w wojnie z Austrią. Nabytek kanclerza wynosił z czasem 32,4 tys. mórg i składał się m.in. z Osowa, Podgór, Mzdowa, Żelic, Chorowa i Kruszki. Bismarck zdecydował się na majątek na Pomorzu Zachodnim, bo jego żona Joanna pochodziła z osadzonych tu Puttkamerów. Bardzo lubił spędzać czas w swoim majątku, bogactwo lasów sprzyjało polowaniom, tu także hodował swoje ulubione konie czy psy. Miłości do pupilów dał wyraz stawiając im w parku warcińskim nagrobki czy pomniki. W 1874 r. przebudował zaniedbany wcześniej pałac, już jako kanclerz Prus podejmował tu wiele ważnych decyzji.

Bismarck w warcińskich lasach

Bismarck był nie tylko świetnym politykiem, ale też ekonomistą. Szybko dostrzegł dobry interes w bogactwie lasów. Wkrótce nadarzyła się okazja na budowę szlifierni drewna w Kruszce (dawniej Lisi Młyn – Fuchsmühle – 1969 r.), a później w latach 1870-73 w dzisiejszych Kępicach, dawniej Hammermühle, osadzie nazwanej tak od młyna młotkowego, który służył w tamtych czasach do przemiału węgla, karbidu, cementu, wapienia czy żwiru. Do II poł. XIX w. w okolicy działały huty i szlifiernie szkła: w Chomicach, Mzdowie i Biesowicach, funkcjonowały tu też fabryczki potażu, cegielnie i wapniarnie. Gdy w II poł. XIX w. własna produkcja szkła przestała być opłacalna, zakłady te przebranżowiono na szlifiernię drewna i papiernię. Szlifiernia, razem z papiernią, nosiła nazwę Warcińska Fabryka Papieru Hammermühle. Stąd przyjmuje się, że data założenia Hammermühle to 4 kwietnia 1870 r. Papiernia Bismarcka stała się wkrótce jedną z najlepszych w Niemczech, wysokiej jakości papier wysyłano do Niemiec (w tym do Bomlitz, obecnie partnerskiego miasta Kępic) i innych krajów. Wkrótce na jej i tartaku potrzeby powstała jedyna na terenie dzisiejszej Polski przemysłowa  elektrownia wodna.  Dalszy rozwój przemysłu papierniczego sprawił, że w 1912 r. spółka kępicka kupiła podupadającą fabrykę kartonu w Dębnicy Kaszubskiej. Dynamiczny rozwój fabryki, która w 1890 r. zatrudniała 220 robotników, w 1900 r. 370, a w 1915 r. – 450, doprowadził do powstania osiedla robotniczego, którego pozostałości widać jeszcze na ul. Niepodległości. Wraz z rozwojem fabryki zaczęło brakować rąk do pracy, przybywało więc do Hammermühle coraz więcej mieszkańców – powstawały nowe ulice, domy, m.in. przy obecnych: ul. 1 Maja, Kopernika, Kościelnej.

Jak pisze dr Tomasz Katafiasz, na potrzeby fabryki ściągano robotników nawet z Ukrainy (od 1909 do 1914 r.). To im  swoją nazwę – Mała Rosja – zawdzięcza kolonia za papiernią (w pobliżu obecnej oczyszczalni ścieków). W 1912 r., po wymianie parku maszynowego, dzienna produkcja w fabryce warcińsko-kępickiej (siedziba zarządu spółki znajdowała się w Warcinie) wynosiła 10 ton celulozy i 70 ton papieru, w połowie eksportowanych. W najlepszych czasach, w latach 30. XX w., fabryka zatrudniała 850 osób. To w tym właśnie okresie powstało w Hammermühle nowe osiedle robotnicze, na którego utworzenie wycięto 50 ha lasu.

W czasie II wojny światowej zakłady w Kępce i Kępicach przystosowano dla potrzeb niemieckiej armii. To właśnie w Kępicach produkowano doskonałej jakości papier banknotowy, służący do produkcji fałszywych dolarów i funtów, w które zaopatrywali się szpiedzy. Banki światowe, m.in. w USA i Wielkiej Brytanii przez lata miały z nimi problemy, w obawie przed załamaniem się rynku ich wykrycie długo trzymano w tajemnicy. Historycy odkryli także, że w papierni pracowali m.in. robotnicy ściągnięci z obozów koncentracyjnych, wśród których powstała komórka wywiadowcza AK „Odra”. W fabrykach Kępka i Kruszka produkowano też niektóre części do niemieckich myśliwców (owiewki i śmigła). Papiernia pracowała do początków 1945 r. Po wojnie krótko w jej budynku był zakład zielarski, planowano tu także podobno produkcję papierosów, później stała się siedzibą garbarni – dziś firmy Kegar.

Intensywna działalność Bismarcka – zarówno jako przedsiębiorcy, jak i polityka sprawiła, że przyspieszył także proces rozbudowy infrastruktury, w tym sieci kolejowej w tym rejonie. W 1878 r. rozpoczęła się budowa linii na trasie Słupsk – Miastko – Szczecinek, pociągnięta w 1879 r. do Poznania. W tym też roku powstała stacja w Korzybiu wraz z osiedlem oraz stacja kolejowa Hammermühle. Przybywały nowe ulice, m.in. przedłużenie dzisiejszych: Mickiewicza, Szkolnej, Kościuszki, Podgórnej, Słowackiego. Według spisu ludności z 17 maja, w 1939 r. miejscowość liczyła 648 gospodarstw domowych, mieszkało tu 2168 osób.

Wojna zmienia wszystko

Po 1945 roku osiedle rozwinęło się jako ośrodek przemysłowy, oparty o zakład garbarski. Powstał on na bazie dawniejszej papierni, której maszyny po wojnie zabrali ze sobą lub zniszczyli Rosjanie.

Tereny gminy Kępice  rosyjskie wojska zajęły na początku marca 1945 r., same Kępice 2-4 marca 1945 r. Według ustaleń historyków, kiedy 220-osobowy oddział rosyjski dotarł na kraniec Kępic, wśród ludności niemieckiej wybuchło zamieszanie. Funkcjonowały tu bowiem jeszcze niemieckie władze. Początkowo zwiadowców radzieckich odparto, ostatecznie jednak Rosjanie zajęli osadę 4 marca 1945 r. Wyzwolenie przyniosło też nową nazwę dla miejscowości, jej geneza nie jest jednoznaczna. Niektóre pisma podają, że to Rosjanie nazwali ją Businko, historyk dr Tomasz Katafiasz uważa natomiast, że zapewne funkcjonowała ona wśród mieszkańców tych ziem wcześniej. Nazwa ta przetrwała tylko do 1947 r., kiedy  to komisja URM zamieniła ją na Kępice (być może od kępa, kępka). Status gromady Kępice posiadały do 1962 r. (w 1959 r. otrzymały status osiedla miejskiego), a w 1967 r. przyznano im prawa miejskie. Zmiany, które doprowadziły do powstania miasta były możliwe dzięki szybkiemu rozwojowi gospodarczemu, głównie przekształceniu po wojnie papierni w zakład garbarski.

Zmiany w papierni i powstanie garbarni zbiegły się z akcją repatriacyjną ludności niemieckiej. Niemcy opuszczali te tereny przez kilka lat, punktem zbornym masowych przesiedleń w latach 1945-47 była stacja w Korzybiu, skąd Niemcy byli pociągami wywożeni na Zachód. Jednocześnie z akcją wysiedleńczą odbywała się akcja osadnicza – osadnicy przybywali tu początkowo z Pomorza Gdańskiego, a potem m.in. z Polski Centralnej i Wielkopolski, osiedliło się też nieco robotników przymusowych z różnych stron. Z czasem pochodzili też z akcji „W”. Głównie pociągami, przyjeżdżały tu polskie i ukraińskie rodziny. Ludność ukraińska osiedliła się głównie w Biesowicach, Ciecholubiu, Płocku i Przytocku, pozostałe miejscowości zasiedlała ludność mieszana. „Właściwe zasiedlanie Kępic polskimi rodzinami nastąpiło w 1946 r., wraz z napływem repatriantów – Polaków wysiedlanych przed ostatecznym zamknięciem granic, z terytoriów zamkniętych przez ZSRR (…) Tak ruszali w niepewną podróż, w nieznane, najczęściej kobiety z dziećmi, bowiem ojcowie jeszcze nie wrócili z wojny, a kobiety musiały podjąć decyzję i udźwignąć trudy wielodniowej tułaczki, wybierając nowe miejsce do życia – pisała na str. 23 w książce „Takich Kępic nie znacie”  Elżbieta Mazur-Sołtysik. Jak pisze autorka, jako pierwsze dotarły do miasteczka rodziny Pieślak, Nowakowskich, Maciukiewiczów, wagonem spod Grodna. Poza repatriantami, nową ludność stanowiły osoby z głębi kraju, wysłane tu przez władze do organizowania tu życia – szkół, inni zatrzymywali się tu wracając z wojny, bądź niewoli. Byli w różnym wieku – matki z małymi dziećmi, ludzie w sile wieku, starsi. Zastali niewielką osadę, z główną ulicą brukowaną kamienną kostką, wysadzoną po obu stronach lipami, sporo było tu ogródków, w których – jak wspominają bohaterowie książki Elżbiety Mazur-Sołtysik – rosły m.in. czereśnie, jaśminy. „Domki – szczególnie na ul. Wojska Polskiego, której niemiecka nazwa brzmiała Blummenstrasse, a i jeszcze po wyzwoleniu Kwiatowa – tonęły w różach” (str. 2). W powojennych Kępicach było także kilka stajni, bo przed wojną i przez pewien czas po niej transport opierał się na koniach, był także poniemiecki, nieczynny CPN przy ul. Sikorskiego. Jednym przypadały do gustu zalesione tereny, inni uważali, że to dzikie okolice.

Życie po wojnie – czas osadników, czas przemian

Od kombinatu do kapitalizmu

Na dzisiejszy obraz Kępic oprócz papierni i garbarni wpływ mieli także osadnicy, którzy po wojnie zaczęli się tu osiedlać. Przyjeżdżali za chlebem, za pracą, za lepszym życiem.

Osadnicy po wojnie przybywali do Kępic z różnych stron Polski – z Pomorza Gdańskiego, centralnej części kraju, Wielkopolski, przyjeżdżali też robotnicy przymusowi i przesiedleńcy z akcji „W”. Utrzymanie ludziom w dużym stopniu zapewniał las – runo leśne, praca w lesie, tartaku. Z czasem coraz więcej osób miało własny inwentarz, zaczęły powstawać sklepy, zakłady rzemieślnicze, usługowe. Pierwszą piekarnię otworzył Franciszek Bronk przy ul. Sikorskiego 15, który przyjechał tu w 1946 r. z Kościerzyny. W budynku tym początkowo mieścił się także sklepik z wypiekami i magazyn mąki, który z czasem zastąpiła poczta, zresztą funkcjonuje tam do dziś. Obok, przy ul. Sikorskiego 16, znajdowała się rzeźnia z masarnią Gackowskiego, którą potem przejął Śmielewski. Zatrudniał on Niemca, znakomitego masarza, którego produkty były poszukiwane nawet przez słupszczan. Życie zaczęło nabierać tempa – powstawały zakłady krawieckie (Bernarda Derry), szewski (Franciszka Mani) czy fryzjerskie (pani Holcowej). Pierwszą restaurację otworzył w domu przed wiaduktem pan Pietroń.

Puste domy się zapełniają

Przesiedleńcy mieli prawo do wybrania domu w zamian za pozostawione mienie. Jeśli w domach mieszkali jeszcze Niemcy, „(…) przenosili się do innej rodziny niemieckiej, bądź ścieśniali się zajmując górę domu, a Polacy zajmowali dół” – czytamy w książce „Takich Kępic nie znacie” na str. 24. Jednak niemal z każdym dniem ubywało niemieckich rodzin. „Jedni przygotowywali się do wyjazdu, inni „siedzieli na walizkach”, oczekując na transport, również czerwonych wagonów podstawionych na bocznicy, inni musieli zbierać się w ciągu kilkunastu minut, by opuścić dom. Stopniowo powstawały nowe i otwierały się stare zakłady – stolarnie, tartak, powstał też posterunek MO, w 1946 r. zaczęto uruchamiać szkoły we wsiach, w większości z jednym nauczycielem. Także w 1946 r. rozpoczęły się starania o utworzenie Państwowego Leśnego Ośrodka Szkoleniowego, w którym szkolono m.in. leśniczych czy gajowych. W 1951 r. rozpoczęło działalność Technikum Leśne, które istnieje do dzisiaj. Po wojnie zaczęły też powstawać parafie katolickie – najpierw w Barcinie, a potem Biesowicach, obsługująca także Kępice. Jak pisze w swoich artykułach dr Katafiasz, były one ważne zwłaszcza dla integracji wielokulturowej osadników na Ziemiach Odzyskanych. Kościół protestancki działał w Ciecholubiu do 1950 r. (po wyjeździe Niemców został zamknięty), a do lat 60. w Osowie. Ten ostatni przejęła potem parafia kępicka, utworzona początkowo jako samodzielny wikariat w 1963 r.

Kombinat garbarski

W 1956 r. przyjęto dezyderat mówiący o utworzeniu w powiecie miasteckim (do którego należały tereny Kępic) kombinatu garbarskiego. Odbudowa przemysłu, zdaniem ówczesnych władz, miała się przyczynić do integracji społeczności lokalnej i polepszenia zatrudnienia. Formalnie garbarnia zaczęła działać 1 czerwca 1957 r., ale aż do 1959 r. trwały prace adaptacyjne i wyposażanie obiektu w nowe maszyny. Przez pierwsze 15 lat po wojnie Kępice były gromadą, dopiero od stycznia 1960 r. otrzymały status osiedla. Prawa miejskie uzyskały w 1967 roku.

Czas przełomu osady i miasta tak opisano w Głosie Pomorza: „Kępice były wtedy osiedlem. Tkwił ten administracyjny dziwoląg między sołeckimi wsiami i wsiami gromadzkimi oraz miastami. Już nie wieś, co tu z naciskiem podkreślano. Ale jeszcze nie miasto. Ambicje „umiastowienia się” znalazły jednak dość szybko swoje racje: postanowiono w Kępicach wybudować zakłady garbarskie, ba, kombinat cały. No i zrobił się w Kępicach ruch (…).”

 

Od PRL-u do współczesności

Z czasem zaczęły powstawać nowe bloki, część zakładów upadała, inne powstawały. Powstał także m.in. Miejsko-Gminny Hufiec ZHP, klub Honorowych Dawców Krwi, Zakładowy Dom Kultury, przy zakładzie garbarskim od 1951 r. działała OSP, koło LOK, wędkarskie. Bardzo ważnymi dla kępickiej kultury osobami są Helena Nowakowska i Stanisław Bohatkiewicz, których zaangażowanie w krzewienie tu kultury było nieocenione. Helena Nowakowska przez kilkadziesiąt lat kierowała domem kultury, mieszczącym się przez lata w różnych miejscach. To za jej czasów był czynny do godz. 22 i zawsze był pełen młodzieży. Stanisław Bohatkiewicz natomiast społecznie pracował przez dziesiątki lat w domu kultury jako twórca i reżyser nagradzanych wielokrotnie spektakli teatralnych. Był twórcą jednego z najlepszych teatrów amatorskich w Polsce lat 50. i 60. Po rozpadzie kombinatu garbarnia przekształcona została w Spółkę „Kegar”, część jej obiektów zajęła fabryka mebli. W 1999 r. „Kegar” kupili nowi właściciele, firma z sukcesami funkcjonuje do dziś.

Zmiany dotknęły także inne dziedziny naszego życia – oświatę, kulturę, służbę zdrowia. W jednej z gazet zachowanej w artykule: Program rozwoju budownictwa w Kępicach czytamy: „Największy kłopot władzom miasta sprawiają mieszkania. Wprawdzie w latach 1971-73 oddano 125 mieszkań spółdzielczych, ale nie zaspokoiły one potrzeb. Naczelnik miasta i gminy Stanisław Szyszko poinformował nas, że 35 rodzin czeka na mieszkania kwaterunkowe. Ponadto na spółdzielcze mieszkania 49  członków i 58 kandydatów Miasteckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Z powodu braku mieszkań sporo młodych małżeństw emigruje do Słupska”.

Na zakończenie

W jednej z gazet znaleźliśmy taki opis  życia w mieście. „Jak się w Kępicach żyje? Kto nie pracuje w Zakładach Garbarskich, Zakładach  Akcesoriów Meblowych lub Zakładach Produkcji Pomocniczej Budownictwa Rolniczego w Kruszce (…), kto nie uczy się w szkole, kto nie piecze chleba w geesowskiej piekarni  czy nie robi wędlin w masarni obok, słowem nie jest pracownikiem GS – dojeżdża do pracy  albo do szkoły w Słupsku. A po pracy? Prawdziwą pasja mieszkańców Kępic są ogrody działkowe, jest ich 300”. A jak dzisiaj żyje się w Kępicach, gdzie pracują dzisiejsi mieszkańcy, gdzie chodzą do szkół ich dzieci? Jak spędzają czas po południu? O tym przeczytają w gazetach nasze dzieci i wnukowie.